Śladami Zarco: Ponta de Garajau, Camara de Lobos, Cabo Girão

   Po Machico João Gonçalves Zarco popłynął na południowy zachód. Zobaczył tam dwa leżące drzewa, które ułożyły się w znak krzyża. To miejsce nazwał Santa Cruz (czyli Święty Krzyż). Teraz to całkiem duża miejscowość, jak na wyspę, a jej główną atrakcją jest lotnisko. Następnie dopłynął do skały obleganej przez rybitwy. To miejsce nazwał Cypel, lub może bardziej, Przylądek Rybitw (po portugalsku Ponta do Garajau). Obecnie należy on do miasta Caniço, które jest sypialnią Funchal. Samochodem dojechać można do niego stromymi uliczkami pomiędzy domkami, czasem mając wrażenie, że zjeżdża się do samego oceanu. Poza tą lekko stresującą drogą sam przylądek jest bardzo przyjemnym i chętnie odwiedzanym miejscem. Na samym cyplu znajduje się punkt widokowy uwieńczony figurą Cristo Rei (Chrystusa Króla), którą ustawiono tam w 1927 roku. Ogólnie przypomina trochę tą z Rio de Janeiro, chociaż jest na pewno mniejsza. Widok, jaki roztacza się z tego miejsca jest piękny. W sumie jak na Maderę, można powiedzieć, że normalny: klify, zatoczki, ocean, w tle Funchal. Od pomnika Jezusa prowadzi krótka ścieżka w dół. Można z niej podziwiać jeszcze więcej ładnych widoków. Na samym jej końcu znajduje się kamień, na którym siedziały rybitwy, gdy Zarco zobaczył to miejsce. Przy punkcie widokowym można skorzystać też z innej atrakcji – kolejki linowej, która prowadzi do plaży (za 2,5 euro w dwie strony). Jest to tym bardziej atrakcyjne, że droga, którą trzeba by tam było przebyć samochodem lub pieszo jest długa i kręta.

Zdjęcia z Ponta de Garajau i Caniço

   Tuż za zakrętem od Ponta de Garajau znajduje się Funchal, ale o tym miejscu, które jest stolicą wyspy opowiem następnym razem. Za Funchal „napotkał tak wiele lwów morskich; osłupienie i zachwyt…”. Podziw, który wywołały te zwierzęta został do dziś w nazwie miejscowości Camara de Lobos, co znaczy „pomieszczenie z wilkami morskimi”. Tak Portugalczycy określają zwierzę znane jako „śródziemnomorska mniszka”. Camara de Lobos to niegdyś mała wioska rybacka, a dziś już całkiem spore miasteczko. Mimo to, pełne uroku są kutry rybackie poustawiane w porcie, między którymi można się przejść i dokładniej im się przyjrzeć. Kolejną ciekawostką są też suszone dorsze w porcie – niestety tego nie udało mi się zobaczyć. Miasto to słynie także z jednego zdjęcia – to właśnie tutaj sfotografowano Winstona Churchilla siedzącego przy sztaludze. Podobno upodobał sobie właśnie Camarę de Lobos, dlatego też miasto nie pozostało dłużne i oznaczyło miejsce jego pobytu. Z Camara de Lobos widać bardzo dobrze jeden z największych klifów w Europie – Cabo Girão. Wysokość ok. 590 metrów można poczuć stając na szklanym tarasie znajdującym się na samej górze klifu. W sumie na samym Cabo Girão taras ten jest jedyną atrakcją, nie licząc kolejnej serii pięknych widoków. Pomimo to, warto pojechać tam nawet na kilka minut i poczuć drżenie nóg w czasie stawania na szklanej podłodze. Jak na małą miejscowość Camara de Lobos ma jeszcze jedną niespodziankę – ścieżką dla pieszych wzdłuż oceanu, którą można dostać się do samego Funchal. Około 5-kilometrowa trasa biegnie spokojnie wśród szumu fal. Na pewno jest godna polecenia.

Zdjęcia z Camara de Lobos i Cabo Girão

,
One comment on “Śladami Zarco: Ponta de Garajau, Camara de Lobos, Cabo Girão

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *