Monte czuwające nad miastem

   Wybrałam się na wzgórze Monte, tym razem zdecydowałam się na łatwiejszą ścieżkę. Jak wiecie, już raz próbowałam tam dojść levadą – opisałam tę wycieczkę TU. Mieszkam przy samym oceanie, więc wejście na górę o wysokości 550 m było męczące. Nawet tutejsi mieszkańcy się dziwili, że ktoś próbuje pieszo tam dotrzeć. Po drodze spotkałam panią, która ostrzegła mnie, że w tej części miasta mogą ukraść mi aparat – na szczęście nic takiego ani nic innego niebezpiecznego się nie wydarzyło. Funchal jest w ogóle bezpiecznym miastem. Spotkałam też mieszkańców biedniejszych dzielnic, którzy z uśmiechem mówili mi dzień dobry. Przyznam, że dopiero wtedy zobaczyłam, że Maderczycy mogą też być miłymi ludźmi. Na zdjęciach zobaczycie też kozy, które nie wiem skąd się tam wzięły i alternatywną wersję pomnika Christiano Ronaldo. Wejście zajęło mi ok. 3 godziny, przy czym robiłam wiele przerw na podziwianie widoków z góry.

   Dotarłam do Monte – niegdyś wioska położona nad Funchal, teraz dzielnica należąca do miasta. Można dostać się do niej piechotą, levadą, autobusami, kolejką linową z Ogrodu Botanicznego lub Teleferico z centrum miasta (zdjęcia Teleferico dla tych, co jeszcze nie widzieli). Monte przyciąga turystów różnymi atrakcjami. Jest tam wspaniały Ogród Botaniczny, ścieżki górskie, punkty widokowe, wspomniane kolejki linowe, kościół i słynne Tobbogan-y.

   Nossa Senhora do Monte (inaczej: Nasza Pani z Gór lub bardziej po polsku: Matka Boża Górska): kościół pod tym wezwaniem jest głównym punktem Monte. Wybudowany w XVIII został zniszczony w 1748 w czasie dotychczas największego trzęsienia ziemi na Maderze, a potem znowu odbudowany. Matka Boże Górska w postaci figurki ważna jest dla mieszkańców od XV wieku, dlatego też w 1801 Papież ogłosił ją patronką diecezji. Przed kościołem stoi pomnik Karola I Habsburga, który ostatnie lata życia spędził na Maderze i jest pochowany właśnie w tym kościele. Do kościoła prowadzą 74 schody, po których 15 sierpnia wierni wchodzą na kolanach. Jest to jedno z najważniejszych świąt religijnych na wyspie.

   Tobbogan-y (Carros de Cesto), czyli wiklinowe sanie są bardzo popularną atrakcją. Mimo nie małej ceny za przejazd nimi (1 osoba – 25 euro, 2 osoby – 30 euro, 3 osoby – 45 euro) można znaleźć wiele osób gotowych zapłacić za to. Kierowcy sań ubrani są na biało, mają niebieskie kurtki i specjalne kapelusze. Zawsze dwóch prowadzi jedne sanie. Biegiem rozpędzają się, a potem wskakują na drewniane płozy, gdy jadą za szybko hamują za pomocą liny. Dwukilometrowa trasa może wydawać się krótka, lecz w trakcie słychać krzyk i widać przerażenie w oczach niektórych pasażerów. Po drodze mija się skrzyżowania, gdzie specjalna osoba dba o to, aby zatrzymać autobus w czasie, gdy sanie przejeżdżają skrzyżowanie. Niestety saniami dojedziemy do miejsca, z którego ciężko dostać się do Funchal. Taksówkarze czekają na turystów, aby wyciągnąć od nich jeszcze trochę pieniędzy, a perspektywa przejścia kilku kilometrów skłania ich do skorzystania z tej oferty. Ja całą drogę przeszłam pieszo – w górę i w dół. Myślę, że obserwowanie zjeżdżających sań dało mi równie dużo radości, co zjazd nimi.

      Zdjęcia z Monte można znaleźć tutaj.

,
5 comments on “Monte czuwające nad miastem
  1. Mam wrażenie że ten Karol habsburg wpisał się w tradycję: Madera – miejsce dla ludzi starych, chociaż nie wiem dlaczego tak jest, Ale Floryda też podobno przyciąga głównie starszych. Ciekawie jest też pomyślany cennik biletów – opłaca się być drugĄ osobą, Ale trzecią już nie :p

  2. przeczytałam dzisiaj, że roller coaster daje mniej emocji niż jazda autobusem na Maderze. Jazda saniami też musi być ciekawa jeżeli ma taki bliski kontakt z ruchem ulicznym.

  3. A co bardziej przysporzyło Ci emocji, wycieczka na strome levady czy patrzenie na samobójców w wiklinowych koszach:P choć nadal nie mogę zrozumieć jak oni normalny ruch uliczny mogą pogodzić z tak sobie zjeżdżającymi koszami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *